Zalety sesji narzeczeńskiej

Narzeczeństwo to niesamowity czas w życiu każdej pary. Daje nam poczucie, że to coś więcej, niż zwykłe "chodzenie" ze sobą, że traktujecie się poważnie oraz chcecie razem tworzyć przyszłość.
To wspaniały czas, który warto uwiecznić, aby po latach móc wracać do cudownych chwil z przygotowań przed ślubem.
Dość często pary nie decydują się na sesję narzeczeńską, traktując ją jako zbyteczny wydatek, bądź niepotrzebny stres w trakcie planowania ślubu, jednak ma ona wiele zalet.
Jeśli jeszcze się wahacie, bądź nigdy wcześniej tego nie rozważaliście spróbuję pokazać Wam wszystkie zalety ;)


OSWOICIE SIĘ Z OBIEKTYWEM
Jeśli nigdy wcześniej nie pozowaliście, nie lubicie zdjęć, na innych imprezach chowaliście się przed obiektywem, a jedyne zdjęcia jakie macie to samojebki i takie zrobione ukradkiem, które trzymacie w najgłębszych czeluściach - sesja narzeczeńska może Wam pomóc. 
Dzień ślubu jest wystarczająco stresujący, a obiektyw i dźwięk migawki może dodatkowo spłoszyć, zwłaszcza jeśli nie lubicie zdjęć.
Uwierzcie mi, nie ma nic gorszego, niż zdjęcia ślubne, na których będziecie stać, jakby ktoś powtykał Wam kołki w tyłki, a na twarzy pojawi się przyklejony uśmiech.
Nie wspominając już o rozlanych ramionach (zdarza się to nawet u chudych ludzi!), garbieniu się i podwójnym podbródku.
W dniu ślubu nie ma czasu i możliwości na double. W obrazach zamknięte są chwilę i warto wyglądać na nich jak najlepiej i najbardziej naturalnie.
Nawet jeśli sesję zrobi Wam ktoś znajomy - oglądając efekty zauważycie, jakie błędy popełniacie i co możecie zrobić, aby je naprawić.
Dodatkowo, pomoże to przełamać pierwsze lody - będziecie więc wiedzieli czego oczekiwać ;)

 (tak NIE trzymamy rąk ;P )

POZNACIE FOTOGRAFA
W poście o wyborze idealnego fotografa/kamerzysty na wesele wspomniałam jak ważne jest, aby poznać swojego fotografa przed dniem ślubu.
Wspólna rozmowa z pewnością pomoże Wam określić, czy nadajecie na tych samych falach, ale sesja zdjęciowa pomoże umocnić relację i zobaczyć, jak wykonawca zachowuje się w momencie wykonywania zlecenia.
Jeśli nie będziecie zadowoleni ze współpracy, bądź jej efektów wciąż będziecie mieli szansę na zmianę wykonawcy. To również świetna opcja, jeśli wahacie się pomiędzy dwoma/kilkoma fotografami - sprawdzicie, z którym lepiej Wam się pracuje ;)
Nam bardzo zależało na sesji narzeczeńskiej między innymi dlatego, że nie mieliśmy możliwości poznać Roberta osobiście, a bardzo dziwne wydawało nam się zobaczenie pierwszy raz człowieka dopiero w dniu ślubu. I tak mieliśmy wystarczająco dużo stresów ;)
Dla nas był to strzał w dziesiątkę! Po wspaniałej współpracy na sesji narzeczeńskiej w dniu ślubu witaliśmy się już jako dobrzy przyjaciele ;)


FOTOGRAF POZNA WAS
Oczywiście, fotograf to Wasz usługodawca, ale poznanie Was znacznie ułatwi mu pracę oraz sprawi, że reportaż będzie o wiele bardziej "Wasz". Dodatkowo, fotograf będzie miał szansę poznać Waszą wrażliwość i poczucie humoru, co może okazać się nieocenione w dniu ślubu, gdy złapie Was stres lub panika ;)
O wiele łatwiej współpracuje się z osobami, które się zna i rozumie - a chyba chodzi o to, żeby ze zdjęć ślubnych wycisnąć 200%, prawda? ;)
Na naszej sesji narzeczeńskiej przedyskutowaliśmy, jakie mamy oczekiwania, co chcielibyśmy, aby znalazło się w reportażu oraz na co chcemy zwrócić szczególną uwagę.
Oczywiście, możecie przesłać te wszystkie informacje mailem, ale to właśnie podczas rozmowy twarzą w twarz o wiele łatwiej przez to wszystko przebrnąć - taka dyskusja wydaje mi się być o wiele bardziej efektywna, mogą pojawić się nowe pomysły, bądź sugestie ze strony fotografa. Uwierzcie w dniu ślubu nie będzie czasu na ustalenia ;)

 
PAMIĄTKOWE ZDJĘCIA
Nie oszukujmy się, przeciętni Kowalscy nie mają zbyt wielu profesjonalnych zdjęć (nasze ostatnie mieliśmy ze studniówki!).
Zdjęcia z sesji narzeczeńskiej będą wspaniałym dodatkiem do albumu, bądź ozdobą Waszych ścian. I choć zdjęcia ze ślubu i pleneru są niesamowite i magiczne myślę, że warto o kilka dobrych ujęć w codziennych ubraniach. Zresztą, sesja ślubna znacząco różni się wydźwiękiem od sesji narzeczeńskiej - jest o wiele bardziej podniosła i uroczysta i towarzyszą jej zupełnie inne emocje!
Pomogą Wam także powrócić wspomnieniami do czasów "kawalerki", przywołać emocje, które Wam towarzyszyły oraz będą wspaniałą pamiątką dla kolejnych pokoleń. Ja uwielbiam przeglądać zdjęcia z młodości moich rodziców i dziadków!
Poza tym, zdjęcia można wykorzystać do "save the date", podziękowań dla rodziców, zaproszeń...
 

EMOCJE
U nas sesja narzeczeńska pozwoliła rozbudzić w sobie emocje, o których sami nie mieliśmy pojęcia. Naprawdę!
Byliśmy tydzień przed ślubem, podekscytowani i zakochani do szaleństwa, mimo to mogliśmy na siebie spojrzeć z kompletnie innej perspektywy. To było po prostu magiczne ;) Cały czas byliśmy ze sobą blisko, żartowaliśmy, przytulaliśmy się, rozmawialiśmy.

Dodatkowo, była to wspaniała okazja, aby pobyć ze sobą w spokoju i nacieszyć się swoją obecnością.
My naszą traktowaliśmy jak randkę, na której odwiedziliśmy ulubione i sentymentalne miejsca, czasem nawet zapominając, że jest z nami fotograf.


PRÓBA
Sesja zdjęciowa będzie wspaniałą szansą dla kobiety do sprawdzenia ślubnego makijażu oraz fryzury. Nie dość, że będziecie pięknie wyglądać bez dodatkowych nakładów pieniężnych przekonacie się także, czy to, co sobie wymarzyłyście będzie się to prezentować na zdjęciach.
Szczególnie ważny jest tutaj makijaż, który ma dobrze wyglądać w rzeczywistości, ale jednocześnie także na fotografiach.
Ja i moja wizażystka miałyśmy czas, aby wybrać wszystkie kosmetyki i sprawdzić, jak trzymają się na twarzy, co również oszczędziło m kilku zmartwień w dniu ślubu ;)
Moje włosy są dosyć wymagające, są bardzo grube i długie, moja stylistka miała więc czas, aby sprawdzić, jaki skręt sprawdzi się u mnie najlepiej, sprawdzić kilka upięć, oswoić się ze strukturą moich włosów.


Uważam, że sesja narzeczeńska to świetna inwestycja! W samych siebie, w związek, w pamiątkę.
Za miesiąc minie rok od naszej sesji, a z każdym miesiącem zdjęcia nabierają dla nas większej wartości i wracamy do nich z coraz większym sentymentem.
Zdecydowanie, gdybym mogła cofnąć się w czasie i przeżyć organizację ślubu raz jeszcze nie wahałabym się ani chwili przed tą współpracą.



Co, jeśli macie dosyć ograniczony budżet, a bardzo chcielibyście taką sesję?
Zawsze możecie negocjować z fotografem (na przykład proponować, że na ten koszt zrezygnujecie z kilku zdjęć z pakietu ślubnego), spróbować wygrać taką sesję w konkursach organizowanych przez fotografów oraz na targach ślubnych, poprosić o nią w prezencie na wieczór panieński/kawalerski, bądź poszukać współpracy barterowej - opcji jest niezliczenie dużo! Wasza wyobraźnia jest jedynym limitem ;)


Jaki jest Wasz stosunek do sesji zdjęciowych? Macie już swój ślub za sobą, wciąż się przygotowujecie, bądź czekacie na swoją drugą połówkę? :)

Udostępnij na Google Plus

O mnie Dagmara Górzkowska

Dagabout to luźna analogia gadabout, czyli włóczykija. Jak Włóczykij (który był moją pierwszą miłością!) wciąż kręcę się po świecie w poszukiwaniu swojego idealnego miejsca. Poza podróżami kocham także książki, dźwięki gitary, bajki Disnaya i dobre, bezglutenowe, wegetariańskie jedzenie. Zwykłe jedzenie też lubię, ale jest to miłość niespełniona, od kiedy w nasz związek weszło Hashimoto. Jestem niebrzydka, niegłupia, nieskromna, raczej miła, chociaż mam czarne poczucie humoru. Jeśli jesteś tu pierwszy raz - napisz mi coś o sobie, chętnie Cię poznam!
    Skomentuj na Bloggerze
    Skomentuj na Facebooku

0 komentarze:

Prześlij komentarz